W drodze...

Dwaj pątnicy z goryczą wspominali wydarzenia ostatnich dni. To, jak ich Pan, Przywódca, który miał zaprowadzić w kraju nowe rządy, został haniebnie zamordowany.

Wędrowiec podszedł do Kleopasa i jego towarzysza.

Wędrowcy przystanęli, a z ich twarzy można było wyczytać trapiące ich, gorzkie myśli.

Nieznany pątnik do tej pory słuchał cierpliwie opowieści dwóch mężów. Jednak z każdą minutą narastało w nim wzburzenie.

I zaczął opowiadać zdziwionym tak ostrą reakcją wędrowcom, o tym co Pisma mówią o Chrystusie.

Po pewnym czasie ujrzeli rodzinne miasteczko Emaus. To co od Niego usłyszeli, nie rozwiało do końca ich wątpliwości, żalu; ale poczuli, że jest jeszcze jakaś nadzieja, że jeśli to prawda, że ich prorok to Chrystus, to są ocaleni. Ten nieznajomy dodał im otuchy, jakby napoił ich kubkiem chłodnej wody w skwarny dzień. Poczuli wdzięczność.

Wędrowiec skorzystał z zaproszenia i wkrótce we trzech zasiedli do wieczerzy. On pobłogosławił chleb, rozłamał go i podał im.

Dwaj towarzysze patrzyli w zdumieniu na jego gesty, wzruszeni słuchali słów tego człowieka. Znali je! Znali te gesty i słyszeli już te słowa. Tak to był On, ich Pan – Jezus. Jak mogli być tak ślepi i małowierni. Pan ich nie opuścił!

On zniknął sprzed ich oczu, ale wiedzieli już, że żyje i będzie z nimi zawsze.

Jezus żyje!

Pan Zmartwychwstał!

 

(na podstawie Ew. św. Łukasza 24, 13-35 Ania Waluś)