W drodze...
Powiem Ci tyle, że zostaliśmy oszukani.
My oszukani, a On zamordowany. Teraz sam zastanawiam się kim On
był? A Ty jak myślisz, Kleopasie, mówił prawdę?
Mówił, nie mówił – co nam z tego przyjdzie? Teraz wracamy do
domu z pustymi rękami, a tam też nic dobrego nas nie czeka.
Co masz na myśli? Przeczuwasz jakieś niebezpieczeństwo?
Owszem. Najpierw ze strony
mojej małżonki. Zostawiłem ją samą z dziećmi i poszedłem za tym prorokiem. Poza tym
straciłem pracę, a nie powracam jako bogacz. Czuję się przegrany!
Żałujesz?
Gdyby żył..... nie, ale w tych okolicznościach..... żal to
mało. Czuję się oszukany i przerażony tym, co jeszcze może nas spotkać z jego
powodu.
Dwaj pątnicy z goryczą wspominali wydarzenia ostatnich dni. To,
jak ich Pan, Przywódca, który miał zaprowadzić w kraju nowe rządy, został haniebnie
zamordowany.
- To nie do pomyślenia, że zginął jak przestępca – rzekł
Kleopas, przerywając chwilę milczenia.
- Podobno działy się potem wielkie rzeczy. Jakieś cuda. Po
ulicach snuli się ci, co dawno pomarli, a słońce zgasło – zagadnął Kleopasa
towarzysz.
- Cicho! Nie mów takich rzeczy! Powiadają, że na drogach grasują
złe duchy, czyhające na wędrowców – rzekł karcąco Kleopas.
- Patrz! Ten tutaj też pewnie był jego uczniem, wygląda tak
biednie jak my – powiedział pątnik o człowieku, który przybliżywszy się szedł z
nimi drogą.
Wędrowiec podszedł do Kleopasa i jego towarzysza.
- O czym rozmawiacie? - spytał.
Wędrowcy przystanęli, a z ich twarzy można było wyczytać
trapiące ich, gorzkie myśli.
Jak możesz, idąc z
Jerozolimy, nie wiedzieć o tym, co zaszło w ostatnich dniach? Wszyscy o tym trąbią i
jeszcze długo będą.....! – odpowiedział zdumiony Kleopas.
A cóż takiego się stało? Opowiedzcie mi!
Pewnie słyszałeś o Jezusie z Nazaretu. To był wielki prorok.
Człowiek, który potrafił korzystać z mocy samego Boga, wszyscy znali Jego cuda.....
Tak! Uzdrowił mojego brata i jego teściową, i mówił takie
rzeczy, że jest Chrystu..... – przerwał w pół zdania zaaferowany towarzysz Kleopasa.
Niestety został
ukrzyżowany z wyroku arcykapłanów i rządu – tu na twarzy Kleopasa odbiła się cała
udręka i ból ostatnich dni – a myśmy myśleli, że On..... wyzwoli naród i zostanie
królem. Fatalna pomyłka! I nie wiemy co teraz.... co z nami?! A byłby z niego taki
dobry władca. Już trzy dni minęły od Jego śmierci.
Ale! Zapomniałeś o
nowinach! – wykrzyknął drugi wędrowiec – podobno dziś o świcie, kobiety, które
przyszły do grobu, nie znalazły Jego ciała. Widziały aniołów, ha! ha! ha! –
one zawsze coś wymyślą, żeby zwrócić na siebie uwagę. Aniołowie mówili rzekomo,
że Jezus żyje. Myśmy też tam poszli. Grób rzeczywiście pusty, ale Jego..... ani
widu.
Przyjacielu! Odpowiedział Kleopas – nie wierz plotkom, nie miej
złudzeń, Śmierć to znaczy koniec! Koniec!
Nieznany pątnik do tej pory słuchał cierpliwie opowieści
dwóch mężów. Jednak z każdą minutą narastało w nim wzburzenie.
- Czy jesteście aż tak głupi i oporni, że nie uwierzyliście w
to, co głosili prorocy? Czy Chrystus nie musiał cierpieć, aby wejść do Swojej
chwały?
I zaczął opowiadać zdziwionym tak ostrą reakcją wędrowcom,
o tym co Pisma mówią o Chrystusie.
Po pewnym czasie ujrzeli rodzinne miasteczko Emaus. To co od
Niego usłyszeli, nie rozwiało do końca ich wątpliwości, żalu; ale poczuli, że jest
jeszcze jakaś nadzieja, że jeśli to prawda, że ich prorok to Chrystus, to są ocaleni.
Ten nieznajomy dodał im otuchy, jakby napoił ich kubkiem chłodnej wody w skwarny
dzień. Poczuli wdzięczność.
- Słuchaj, człowieku – rzekł Kleopas – śpieszysz się pewnie
do swoich spraw, do swej rodziny, równie niecierpliwie jak my. Może jednak zostaniesz z
nami na wieczerzę, a jutro pójdziesz swoją drogą? Twoje słowa to najlepsze co
spotkało nas od kilku dni. Musisz być wielce uczony.
Wędrowiec skorzystał z zaproszenia i wkrótce we trzech
zasiedli do wieczerzy. On pobłogosławił chleb, rozłamał go i podał im.
Dwaj towarzysze patrzyli w zdumieniu na jego gesty, wzruszeni
słuchali słów tego człowieka. Znali je! Znali te gesty i słyszeli już te słowa. Tak
to był On, ich Pan – Jezus. Jak mogli być tak ślepi i małowierni. Pan ich nie
opuścił!
On zniknął sprzed ich oczu, ale wiedzieli już, że żyje i
będzie z nimi zawsze.
- A miałem przeczucie, od początku wydawał mi się znajomy –
rzekł uradowany Kleopas.
- Tak! A gdy zaczął tłumaczyć Pisma, to czułem jak ciarki
przechodzą mi po plecach. Nie wątpiłem ani przez chwilę w to, co mówił – dorzucił
jego towarzysz.
- Wracamy do Jerozolimy! Pójdziemy do braci i sióstr; tę nowinę
trzeba rozgłosić!
Jezus żyje!
Pan Zmartwychwstał!
(na podstawie Ew. św. Łukasza 24, 13-35 Ania Waluś)
