Słowa zachęty

Kiedy ostatni raz słyszałeś słowa zachęty? Dzisiaj? Szczęściarz! Zapamiętaj tego, który Cię zachęcał, to na pewno ktoś wyjątkowy. Dlaczego? Ponieważ zachęcanie jest dziś rzadko praktykowane. Doszło do tego, że kiedy słyszymy słowa zachęty, bagatelizujemy je, stajemy się podejrzliwi lub zbywamy je jakimś półsłówkiem. Nawet w naszych rodzinach nieczęsto słyszymy słowa szczerej zachęty.

Niecierpliwe ponaglanie, narzekanie na opieszałość i potknięcia mogą uczynić siłę słabością, a prawdziwy talent miernotą. Jeśli widzimy, że ktoś dobrze sobie radzi, myślimy: “ON NIE POTRZEBUJE ZACHĘTY”. Jeśli ktoś upada, najłatwiej wytknąć mu błędy, dać do zrozumienia, że jest za słaby, żeby próbować dalej.

Dla chrześcijan największą motywacją są obietnice Bożego słowa i obecność Jezusa w ich życiu. To oczywiste ale niewystarczające. Niewystarczające w ludzkich oczach, a może niewystarczające w Bożych oczach? Bogu bardziej zależy na tym abyśmy się zachęcali, niż nam samym! My o tym nie myślimy, nawet nie wyobrażamy sobie jaką ożywczą siłą siłę ma szczera rozmowa, oparta na Bożej miłości. Nie wiemy o tym, więc nie oczekujemy jej, nie oczekujemy i myślimy, że nikomu nie jest potrzebna więc nie zachęcamy innych. Błędne koło!

Inną sprawą jest to, że nie potrafimy zachęcać. Nie potrafimy, bo nie praktykujemy, ponieważ wydaje nam się, że zachęcanie to jakiś dziecinny, bezwarunkowy odruch. A gdyby tak otworzyć oczy na to co dzieje się wokół nas i znaleźć okazję aby dodać komuś odwagi, wypowiedzieć słowa zachęty? Może pojawić się strach przed nieszczerością, pustosłowiem, kłamstwem. Lecz jeśli kochamy i troszczymy się o innych, jeśli widzimy ich zmagania, sukcesy i upadki, nie czekajmy na nagły impuls, który może się pojawić. Nie bójmy się, że nasze słowa zabrzmią nieszczerze. Tak się nie stanie jeśli w słowa zachęty ubierzemy prawdziwą miłość. Poza tym, okazanie uczucia przez miły gest, upominek bywa często przemyślane, a nawet zaplanowane. Słowa zachęty to także podarunek, możemy je wypowiadać w sposób świadomy i ukierunkowany na to aby odniosły skutek. Kto ma odnieść korzyść z zachęty? Najlepiej cała społeczność, nie wyłączając zachęcanego. Bezinteresowne zachęcanie przynosi wielorakie korzyści. To brzmi jak antyteza, ale wszyscy wiemy, że pozytywna zmiana postawy czy zachowania osoby zachęcanej buduje ciało Chrystusa i oddaje Bogu chwałę.

Czy zachęcanie zawsze jest dobre? Zależy, kto zachęca, do czego i jaki ma cel. Czasem zachęta może spowodować pokusę, doprowadzić do grzechu czyli innymi słowy, zniechęcić do dobrego. Zachęcanie nie może mieć nic wspólnego z ciągłym, dokuczliwym przymuszaniem do czegoś, czego pragniemy bardziej niż osoba zachęcana. Ono ma być wynikiem potrzeby zachęcanego, dlatego obserwujmy i módlmy się aby nie przeoczyć kogoś, kto taką potrzebę odczuwa.

Kto może spytać: “A co napominaniem, czy zrezygnować z niego na rzecz zachęcania?” Napominanie często przychodzi nam łatwiej, choć bywa, że robimy to dość nieudolnie. Zachęta jest łagodniejszą formą mobilizowania ale również nieodłączną częścią napominania. Jeśli czujemy się powołani do napominania, a nie czujemy potrzeby zachęty, to coś tu nie gra! Może po prostu chcemy komuś dokuczyć? Napomnienie przygotowuje glebę, na której zasiać trzeba ziarno zachęty. Zanim przejdziemy do praktyki, zobaczmy co o słowach zachęty mówi Słowo Boże? I bądźmy wierni w zachęcaniu!

“Lecz daj rozkaz Jozuemu, wzmocnij go i dodaj mu odwagi, gdyż on przeprawi się na czele tego ludu i on im da w posiadanie tę ziemię, którą ty zobaczysz.”
(V Mojż. 3, 28)

“Wyznaczył wtedy kapłanów do ich czynności, zachęcając ich do służby w świątyni Pańskiej”
(II Kor. 35, 2)

“Który, gdy tam przybył i ujrzał łaskę Bożą, uradował się i zachęcał wszystkich, aby całym sercem trwali przy Panu”
(Dz. Ap. 11, 23)

“Utwierdzając dusze uczniów i zachęcając, aby trwali w wierze, i mówiąc, że musimy przejść przez wiele ucisków, aby wejść do Królestwa Bożego.”
(Dz. Ap. 14, 22)

Ania Waluś