Kto z kim...

Wszyscy znamy przysłowia: “Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jaki ony”, czy “kto z kim przestaje, takim się staje”.

Niedawno zaczęłam poddawać pod wątpliwość te mądrości narodu, a powodem tego była pewna rozmowa.

Moja koleżanka (dla potrzeb artykułu - Iwona) opowiedziała mi o zachowaniu jednej swojej znajomej. Pani w wieku 40 lat bardzo źle potraktowała córkę Iwony. Aby ją zwyczajnie skrzywdzić powiedziała przy innych dorosłych ludziach, że jest brzydka , że jej nie lubi, że nie chce z nią mieć nic wspólnego…!!!

Trudno sobie wyobrazić, aby dorosły człowiek zrobił coś takiego obcemu dziecku w obecności jego rodzica??? Niestety wobec swoich dzieci ludzie często pozwalają sobie na straszne i raniące słowa.

Ale wracając do tematu, Iwona była wściekła na tę kobietę, zła na samą siebie, że nie potrafiła zareagować na bezczelność znajomej. Zapytała mnie co robić i sama szybko dodała, że musi z nią pogadać.

Odpowiedziałam, że dla samej siebie może rozmawiać, ale jeśli chodzi o tę panią to ja znajomość uznałabym za zakończoną. Widzę brak sensu podtrzymywania relacji z ludźmi, którzy gnoją słabszych od siebie (nie potrafiłam aż tak dosadnie sprecyzować swojego punktu widzenia).

Po kilku tygodniach znowu spotkałyśmy się z Iwoną. Tego dnia już dużo spokojniejsza (aby nie było wątpliwości, pani nie przyszło do głowy nikogo przeprosić), w czasie rozmowy ze mną zaczęła wyliczać pozytywne cechy charakteru znajomej. Podsumowała temat stwierdzeniem, że nie ma ludzi bez wad i ona (Iwona) nauczyła się nie oczekiwać od ludzi zbyt wiele.

Trochę mnie to zaskoczyło. Może powinnam być bardziej tolerancyjna, sama też nie jestem kryształem. Może mądrości ludowe zdezaktualizowały się, a ja żyję w świecie marzeń, może trzeba umieć wybaczać i zapominać - przecież to w końcu cechy chrześcijan….???

Odpowiedź na moje wątpliwości przyszła jeszcze tego samego wieczoru. Biblia jest źródłem dosłownych i dosadnych rozwiązań.

“Kto obcuje z mędrcami mądrzeje, lecz kto się brata z głupcami temu źle się wiedzie”

(Przypowieści Salomona 13, 20)

Jedno zdanie i wszystko jasne. Nie chodzi o przebaczanie, ale o sens kontaktów, które nie są dla nas pożyteczne. Szkoda każdej godziny, bo ona się już nie powtórzy.

Uważnie wybierajmy tych,
z którymi spędzamy wolny czas, abyśmy dobrowolnie nie zaliczali się do grona tych mniej wartościowych. Kiedy żyjemy w brudzie zatracamy perspektywę, czarne robi się szare, a i to z czasem próbujemy wybielać tak u innych jak i u samych siebie.

Życzę sobie i wam mądrości
w dobieraniu znajomych. Jak mówi przysłowie “rodziny się nie wybiera”, ale ludzi, którym dajemy swój czas, powierzamy swoje nadzieje i lęki, musimy skrupulatnie oddzielić od ogółu, z którym łączy nas codzienne życie.

Joanna Gabryończyk