Kamienne schody
W psalmach Starego Testamentu możemy zobaczyć jak Dawid zaniósł modły do Boga. Często wołanie do Najwyższego dotyczyło wrogów, których Bóg w swej sile i łaskawości miał zniszczyć, zawstydzić, poskromić.
Wróg to ktoś, kto staje nam na drodze i próbuje udaremnić nasze postanowienia. Ale jeżeli chcemy zrobić coś w naszym życiu dobrego, pożytecznego dlaczego Wszechmocny pozwala, aby okoliczności utrudniały to lub nawet udaremniały nasze zamiary?
Bóg ukazał się Mojżeszowi w gorejącym krzaku i nakazał, aby ten wyprowadził naród wybrany z Egiptu. Mojżesz wyposażony w znaki mające zaświadczyć o wielkości Tego, który go posłał, poszedł do władcy Egiptu. Jednakże, raz po razie, Pan zatwardzał serce faraona, aby ten nie wypuszczał narody żydowskiego.
Gdy czytałam tę historię zawsze rusztowało mnie pytanie – Dlaczego Bóg tak robił? Złośliwość chyba nie jest cechą Bożego charakteru, więc dlaczego, dając zadanie i narzędzia do jego wykonania, utrudniał je?
Myślę, że ostatnio usłyszałam odpowiedź na to pytanie. Brzmi ona: gdyby faraon zgodził się za pierwszym razem, może dziś nie znalibyśmy imienia Mojżesza. Gdyby nie trudne okoliczności, wiele takich cech jak: odwaga, zdeterminowanie, szlachetność, posłuszeństwo Panu nie mogłoby się ujawnić. Bóg posyła swoich żołnierzy, aby ci walczyli w Jego imieniu. Walka oznacza pokonywanie trudności, a nie spacer w piękny dzień pustym deptakiem. To, że Bóg czyni coś możliwym do wykonania nie jest równoznaczne z łatwym.
Jeżeli przez całe życie jedlibyśmy tylko słodycze to po pierwsze nie znalibyśmy innych smaków, a po drugie zemdliłoby nas. Aby poczuć smak zwycięstwa potrzebujemy również smaku porażek. Na drodze do każdego wartościowego celu leżą kamienie. Jedni widzą w nich przeszkody nie do pokonania, a drudzy układają z nich schody prowadzące do zwycięstwa.
Życzę Wam i sobie, abyśmy należeli do tej drugiej grupy systematycznie podążającej kamiennymi schodami do wyznaczonego przez Boga celu.
Joanna