Każdy z nas wie, że kiedy pojawiają się pęcherze podczas rąbania drzewa to są one wynikiem zmęczenia fizycznego. Mało kto jednak potrafi, szczególnie w dzisiejszych czasach powiedzieć kiedy jesteśmy zmęczeni stresem. Kiedyś pracowano w trybie dziennym tzn. od świtu do zmierzchu, teraz mamy światło elektryczne, które przesuwa automatycznie nasze godziny pracy i funkcjonowania. O wiele trudniej nam zmienić nasz styl funkcjonowania na mniej wymagający. Na czym zatem polega fenomen słów Izajasza: “biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają”?
Może chodzi tu o naszego mistrza Roberta Korzeniowskiego, on naprawdę potrafi przejść bez znużenia wiele kilometrów. To oczywiście żart mimo całej sympatii i dokonań pana Roberta nie jest i on w stanie iść bez ustanku. W pierwszej części tekstu mamy wyraźną odpowiedź: “Ci, którzy ufają Panu, nabierają sił, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły,…” Tylko w Bogu mamy tę wspaniałą zdolność regeneracji, to w Nim nabieramy nowych sił jak pływak, który co jakiś czas musi się wynurzyć z wody, aby zaczerpnąć powietrza. Bóg daje siłę zmęczonemu, a bezsilnemu moc w obfitości. Musimy jednak pozwolić sobie na odpoczynek. Regeneracja naszych sił spowoduje, że nie staniemy się dla innych ciężarem, ale pomostem i pomocą. Przecież wszyscy pragniemy dojść do celu naszej podróży i móc powiedzieć za Ap. Pawłem: “biegu dokonałem”. Bóg przez objawy depresji czy też złości daje nam ostrzeżenia, że coś złego z nami się dzieje. Warto więc czasami przystanąć i odetchnąć pełną piersią. Aby nasze życie było pełne. “Zaprawdę, mówi Duch, odpoczną po pracach swoich; uczynki ich bowiem idą za nimi.” Pozwólmy nam im je dogonić.Wito